Tegoroczne winobranie w Zielonej Górze zamieniło się w dramatyczny maraton dla lekarzy. Pierwszy wekend był tragiczny, ale teraz wcale nie jest dużo lepiej. Na Szpitalny Oddział Ratunkowy trafiło ponad osób, a aż 32 pacjentów było kompletnie pijanych. Rekordzista miał 4,8 promila alkoholu we krwi – poziom uznawany za śmiertelny.
Takiego używania w Zielonej Górze dawno nie było. Skala problemu zmusiła dyrekcję Szpitala Uniwersyteckiego do podjęcia radykalnych kroków:
- Zwiększono obsadę personelu medycznego.
- Dostawiono dodatkowe łóżka, aby pomieścić napływających chorych.
- Lekarze walczyli nie tylko z zatruciami, ale też z plagą urazów (złamania i potłuczenia wynikające z upadków w tłumie i braku koordynacji ruchowej).
Winobraniowy „rekord”: 4,8 promila we krwi
Najbardziej szokującym przypadkiem tegorocznego święta był pacjent, u którego badanie wykazało aż 4,8 promila alkoholu. To jeden z najwyższych wyników odnotowanych podczas Winobrania w ostatnich latach.
Medycy przypominają, że stan 25 pacjentów trafiających na oddział był określany jako ciężkie upojenie. Wielu z nich miało ponad 3 promile.
„Szanowni Państwo, bawmy się z umiarem!” – zaapelował dramatycznie szpital w mediach społecznościowych.
Lekarze ostrzegają, że tak gigantyczne stężenie toksyny w organizmie to bezpośrednie zagrożenie życia. Może prowadzić do:
Gwałtownego spadku ciśnienia oraz temperatury ciała
Śpiączki alkoholowej
Niewydolności oddechowej
Nagłego zatrzymania krążenia
fot. visitzielonagora

